RSS
niedziela, 17 lutego 2013

Teraz jestem tutaj :)

23:08, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 grudnia 2012

Święta świętami, ale liczy się to, że w końcu mam wolny czas, który można wykorzystać na czytaniu zaległych książek i gotowaniu  

To zielone coś to zupa krem brokułowo-szpinakowa z serkiem mascarpone :)

22:45, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 listopada 2012
Sentiment is a chemical defact found in the losing side

And I wish there was something
please tell me there's something better
and I wish there was something more than this
Saturated loneliness

18:03, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 listopada 2012

Szpinak, duuuużo czosnku, cebula, pieprz, sól, SEREK MASCARPONE + makaron + kurczak =

Umcy-umcy w głośnikach, biologia na biurku. A mi się tak nie chceee :)


18:39, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 listopada 2012
Small joys

Ostatni tydzień obfitował w wiele małych i większych przyjemności, i generalnie był bardzo pozytywny.
Byłam na koncercie Closterkellera. Uwielbiam.
Jadłam mrożone owoce miksowane z jogurtem.
Byłam świadkiem sytuacji, która, irracjonalnie, nastroiła mnie niesamowicie pozytywnie.
Miałam okazję rozmawiać ze studentami medycyny, co podwoiło moje pozytywne nastrojenie, bo tamta sytuacja również dotyczyła mojej 'medycznej duszy' ;) Cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że jeżeli nie zrobię wszystkiego, aby dostać się kiedyś na studia medyczne, wydział lekarski, będę tego żałować do końca życia. To, czy faktycznie na nie pójdę, skończę, będę lekarzem (chirurgiem..), dostosowując do tego swoje życie, rezygnując prawdopodobnie z innych rzeczy, to inna sprawa. MUSZĘ SPRÓBOWAĆ.
A teraz jest weekend, który miał być dopełnieniem medycznych hmm wydarzeń (wyjazd na warsztaty na bydgoski UM), ale nie wyszło :( Pocieszam się więc Greysami i ER.

23:53, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2012
Masochizm?

Jestem masochistką.
Wczoraj doszły do mnie moje piękne, nowiuteńkie glany. Poprzednie są już trochę doświadczone przez życie, więc pozostaną moimi przyjaciółmi wyłączenie koncertowymi, te nowe będą służyły jako podstawowe obuwie jesienne i zimowe, czasem wiosenne. Piękne, zgrabne (no, czubek mógłby być trochę mniej zadarty...), czarne, nowe, najpiękniejsze! Więc gdzie tu masochizm? No więc... ała. Są na razie strasznie sztywne, więc czuję, że ich rozchodzenie trochę mi zajmie. Do tego czasu pewnie będę musiała uzbroić się w zapas plastrów... ale POTEM! Ach, potem dla mnie będą to w 100% najwspanialsze buty na ziemi! Najpiękniejsze i najwygodniejsze! :)

A teraz już znikam, bo jutro o 5:30 wyruszam na basen (i sauny). Lubię to!

22:58, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 października 2012
Bitwa pod Wiedniem

Byłam dzisiaj wraz ze szkołą w kinie, oczywiście na naszym wielkim kinowym "hicie" Bitwa pod Wiedniem...
Jak się domyślałam, nasz wielki kinowy "hit" jest porażką. I, jak zaczęłam się domyślać oglądając tenże twór, kinowym "hitem" jest tylko w Polsce - w innych krajach trafia od razu do telewizji. I tak powinno być, jeżeli w ogóle takie coś musi powstawać...
Komputerowy wilk, bitwy - tragedia. Nawet głupie niebo jest tak realistyczne, że od razu zwraca uwagę swoją sztucznością. Sceny, rozmowy przerażają swoją hmm... prostotą (czyli kompletnym niedopracowaniem). Fabuła? No tak średnio... Całość wygląda raczej na nieudolne próby amatorów, a nie film, którego plakaty wiszą wszędzie, o którym wszędzie mówią. Słowem - koszmar.
Kluczowym pytaniem jest - dlaczego w Polsce takie tandety są reklamowane, na takie wydaje się pieniądze? Nikt o zdrowych zmysłach nie powie mi, że obiektywnie jest to dobrze zrobiony film. Inne kraje zdają sobie z tego sprawę. Nasze media i kina udają, że nie - albo faktycznie tego nie zauważają...
Chyba jedyne, co ten film chciał sobą przekazać to to, że chrześcijanie są fajni, a muzułmanie be - co mi się absolutnie nie podoba i z czym się nie zgadzam. Nawet w filmie były takie sceny, w których to muzułmanin był tym bardziej ugodowym, a mimo wszystko miałam wrażenie, że widz ma to odebrać jako lepszość chrześcijanina*.
I jeszcze oglądałam z lektorem - moje cierpienie osiągnęło apogeum.

*konkretnie chodzi mi o scenę, kiedy nasz wspaniały chrześcijański bohater, Marco, rozmawia z Abulem. Marco m.in. mówił, że będąc w seminarium nie mógł się nadziwić, jakim cudem muzułmanie mogą wierzyć w tego złego boga i życzył mu odnalezienia światłości (bo według niego oczywiście tylko jedna jest prawdziwa i słuszna). Abul za to stwierdził, że wszystkie światłości są dobre i prawdziwe. Ale to oczywiście Marco jest ten wspaniały. Hm.

22:57, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 października 2012
Untitled

Ten tydzień był przeraźliwie dziwny. Moje życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół szkoły. Chodziłam spać ledwo żywa już o 23:00, a komputer włączałam na maksymalnie 15 minut. I było to naprawdę fajne, bo ja lubię mieć zajęcie, lubię coś robić, starać się.
Weekend spędziłam na spaniu, gotowaniu, korzystaniu z prawdopodobnie ostatnich dni z ładną pogodą i oglądaniu. Obejrzałam dwa filmy, oczywiście nowy odcinek Grey's Anatomy i dwa odcinki Sherlocka BBC. Do tego ostatniego zabierałam się od dawna, bo był mi nieraz polecany i teraz się zachwycam, i żałuję, że zabrakło mi dnia na obejrzenie jeszcze jednego odcinka - polecam!

A teraz idę czytać podręcznik do historii :)

23:40, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 października 2012
Options exhausted, except for anesthesia

Aktualnie obojętność to moje drugie imię.

Tak jakoś.


Kocham, kocham, kocham, kocham.
Poza tym, mamy jesień, więc słuchanie October Rust z kubkiem czerwonej herbaty w rękach i bezsensowne przemyślenia to coraz częstsze zjawisko.

18:11, kolorowabazylia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 października 2012
I am (not) alone

Tak szczerze, właściwie to... nie wiem.

Brakuje mi ludzi, życia, czegoś, kogoś, siły i chęci.

I pieniędzy. Ech, jak ja nienawidzę pieniędzy...

22:06, kolorowabazylia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3